Zabójcze myśli

zabójcze_myśliO radzeniu sobie z problemami napisano już bardzo wiele. Półki w księgarniach uginają się pod ciężarem kolejnych pozycji, traktujących o tym, jak walczyć ze stresem i jak skutecznie zarządzać sytuacjami trudnymi. Internet również dotrzymuje tempa obecnym trendom (a może nawet sam je wyznacza?). Pewne jest jedno – zapotrzebowanie na umiejętność zmagania się z problemami jest duże i ciągle rośnie. Nieustanny stres, tempo życia, coraz większe wymagania stawiane przez… Tak można w nieskończoność. Jak pośród setek sposobów radzenia sobie z sytuacjami trudnymi wybrać ten jeden, jedyny właściwy? A kto powiedział, że to musi być tylko jedna metoda? W tym ogromnym zróżnicowaniu każdy znajdzie coś dla siebie. A dzisiaj – krótkie spojrzenie na jeden ze sposobów, który może pomóc zmienić bardzo wiele.

Myślę więc czuję?

Spór o to, co jest pierwsze – myśl czy emocja, na gruncie psychologii ma długą historię. Podejście, o którym będzie mowa zakłada, że najpierw mamy do czynienia z jakimś wydarzeniem (trudnym, stresującym, niebezpiecznym, albo całkiem zwyczajnym!), w odpowiedzi na które pojawiają się jakieś myśli. W związku z tymi myślami, budzą się emocje. Jeśli myśli były negatywne i wróżące wszystko co najgorsze, niezbyt trudno się domyślić, jakie to będą emocje. Przepełnieni tymi przekonaniami i emocjami, podejmujemy pewne decyzje i zachowujemy się w jakiś sposób, który jednak jest konsekwencją tego, co wcześniej pomyśleliśmy i poczuliśmy. W teorii jest to całkiem proste. Jak w praktyce? Nie inaczej! Co można więc zrobić, aby mniej się denerwować, aby lepiej radzić sobie z konfliktami, stresem czy wyzwaniami?

Mnie się myśli czy ja myślę?

Nie zawsze mamy wpływ na to, co dzieje się wokół nas. W rzeczywistości – raczej nie mamy niż mamy. Nie da się przewidzieć wszystkiego, nie można zapobiec wszystkim trudnościom. Trzeba sobie więc z nimi radzić. Jak? Najlepiej konstruktywnie. W jaki sposób? Na przykład wpływając na to, jak spostrzegamy sytuacje, które nam się przydarzają. Brzmi trochę jak pozytywne myślenie? Być może, ale nie chodzi wcale o to, żeby myśleć, że będzie dobrze i wtedy na pewno tak się stanie. To tak nie działa. Nie wystarczy (niestety?) zaklinać rzeczywistości i przekonywać samego siebie, że oto wcale nie jest tak źle i na pewno jakoś się wszystko ułoży. Można natomiast spróbować bardziej racjonalnie oceniać zachodzące wydarzenia. Parafrazując Epkiteta, chodzi bowiem o to, że to nie fakty (zdarzenia) nas złoszczą czy smucą, ale nasz sposób myślenia o nich. To sposób, w jaki je oceniamy wpływa na to, jak się w związku z tym czujemy. A ponieważ mamy wpływ (a jednak!) na to co myślimy i jak myślimy, możemy modyfikując ten proces, poczuć się inaczej i, oby – lepiej. Myśli nie są bowiem czymś narzuconym nam z góry, z zewnątrz, nie jesteśmy ich niewolnikami. To nie „nam się myśli”, to my myślimy. I jeśli uważamy, że źle myślimy, że swoim myśleniem sobie szkodzimy – możemy to zmienić.

7 grzechów głównych…

Jakie myślenie jest niekonstruktywne? Wymieniać można by długo, warto jednak skoncentrować się na najczęstszych błędach i pomyłkach. Uogólnienia. Kto ich nie stosuje? „Bo ty nigdy”, „bo ty zawsze” – zabójcze w relacjach międzyludzkich, w odniesieniu do samego siebie – również. „Nikt mnie nie lubi, nic mi się nigdy nie udaje, wszystko pójdzie nie tak.” Emocjonalna katastrofa gotowa. Co jeszcze? Wszystko to, co musimy. Musimy iść do pracy. Niby nic niezwykłego, ale nie brzmi zachęcająco. Czy rzeczywiście musimy? Większość rzeczy jest kwestią wyborów, które podejmujemy. Jeśli chcemy żyć, jeść, gdzieś mieszkać, to rzeczywiście – potrzebujemy pieniędzy, możemy je zdobyć pracując. Oczywiście, można się spierać, że jednak musimy, że nikt nas nie pytał o zdanie, że jeśli chcemy zaspokajać swoje potrzeby to tak się składa, że jednak musimy to czy tamto. Rzecz w tym, że wcale nie musimy – naprawdę. Pracę można rzucić, ale trzeba się liczyć z konsekwencjami.

Wszystkie sformułowania dotyczące powinności i przymusu generują negatywne emocje. Ale można je przeformułować. Na przykład: „Jeśli chcę żyć, to potrzebuję pieniędzy, dlatego idę do pracy. Nie lubię jej i wcale mi się nie podoba, ale w tej chwili nie mam innej. Co mogę zrobić, żeby znaleźć taką, która będzie mi bardziej odpowiadała?” Można takiemu sposobowi myślenia zarzucać naiwność, pytanie jednak, co jest bardziej konstruktywne – zamęczanie (samego siebie!) regularnym powtarzaniem sobie, jak bardzo jest źle i jak bardzo się czegoś nie znosi, czy podejmowanie prób stonowania negatywnych emocji i podjęcie działań, które mogą zmienić sytuację?

Do zabójców zdrowego myślenia dodać można też wszystkie etykietki, którymi obdarzamy i siebie, i innych („jestem taką szarą myszką…”), stwierdzenia, które podcinają skrzydła – „tego się nie da”, „nie mogę”, „nie dam rady”, „to się na pewno nie uda”. Do tego dochodzą też wszystkie określenia typu: straszne, okropne, beznadziejne. Tak naprawdę, nie niosą ze sobą żadnej informacji, ale profilaktycznie wzbudzają negatywne emocje, a po co?

Co jest niepożądane – już wiadomo. Jaka metoda wynika ze wszystkiego, co zostało tu napisane – już wkrótce! 

Pozdrawiam serdecznie,

Joanna Ślazyk-Gatlik

 

Ps.

Chcesz zadać pytanie lub wyrazić swoją sugestię? Napisz na dole w komentarzach swoją opinię…

Spodobał Ci się powyższy artykuł? Kliknij, że to lubisz lub podziel się nim ze znajomymi… ;)

Stań się częścią naszej społeczności - pomóż nam zmieniać Świat!



Ta strona używa cookies. Więcej informacji

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

Zamknij

Może jeszcze jeden artykuł?
brian tracy
Uwolnij swoją kreatywność i potencjał! – Brian Tracy [audio]

Przeciętna osoba wykorzystuje mniej niż 10 procent swojego potencjału. Posiadasz zdolność osiągnięcia każdego celu. Każdy zajmuje się rozwiązywaniem problemów. Problemy ...

Close