Wybacz sobie, poczuj wolność!

wolnośćZdrada

Moje życie to jedno wielkie pasmo zdrad. Zdradzam samą siebie już od wczesnych lat młodości. Zdradziłam swoje pasje i zamiłowania kiedy po namowie nauczycieli i rodziców wybrałam szkołę „z przyszłością”, a nie tą którą czułam, że była mi przeznaczona. Zawiodłam samą siebie dając oczywiście w dobrej wierze pokierować moim przyszłym dojrzałym życiem. Zdradzałam siebie klęcząc w kościele i próbując sobie wmówić, że muszę tu coś poczuć, choć nie czułam nic prócz żalu i rozczarowania. Zdradziłam się po raz kolejny kiedy wybrałam bezpieczne, porządne studia „z przyszłością” i nie miałam nawet odwagi złożyć dokumentów na upragnione ASP. Wolałam nie próbować, tak bardzo bałam się porażki. Byłam bardzo ufnym, pracowitym i uczciwym młodym człowiekiem i myślę, że gdyby pozwolono mi kształcić się na wymarzonym kierunku to z pewnością uczyłabym się z pasją i zaangażowaniem zamiast kombinować, ściągać i omijać wykłady szerokim łukiem. Oczywiście nikt mnie nie związał, nie zaprowadził na siłę na egzaminy. To ja sama nie umiałam zawalczyć o swoje szczęście. Zdradzałam siebie pracując w firmach tylko dla pieniędzy, awansując tylko dla prestiżu, szukając nowych wyzwań tylko dla udowodnienia sobie i innym, ale pewnie głównie sobie, że jestem coś warta. Z reguły kiedy już to sobie udowodniłam czułam pustkę i niedosyt. To znowu nie o to chodziło. Poszukam gdzie indziej. Ludzie pukali się w głowę, tyle osiągnęłaś, tak ciężko pracowałaś i teraz to wszystko rzucasz. Pogubiłam się – już nie byłam sobą. Zdradziłam wszystkie ideały, które kiedyś były dla mnie ogromnie ważne, to już nie było moje życie. Zdradziłam też swoje ciało pozwalając aby inni o nim decydowali, pozwoliłam doprowadzić do ruiny moje zdrowie, a właściwie to sama je zniszczyłam, nie pozwalając odpocząć, zrelaksować się, odstresować. Musiałam ciężko zachorować żeby się ocknąć. Pomyślałam, że skoro przeżyłam, to dostałam drugą szansę i muszę ją lepiej wykorzystać. Muszę odnaleźć samą siebie. Nieważne co powiedzą inni. Zwolnię się, będę wreszcie robiła to co kocham, będę decydować o swoim życiu. Już nikt nie zmusi mnie do robienia rzeczy, na które nie mam ochoty. Zastanawia mnie fakt dlaczego przez tyle lat nikt nie zarzucił mi, że jestem podła, okrutna, nieczuła i nieodpowiedzialna bo zdradzam. No i teraz pytam dlaczego możemy bezkarnie zdradzać uczucia do siebie i siebie samych, ale zdradzić kogoś to grzech i to społecznie napiętnowany? Czy przypadkiem nie mamy „miłować bliźniego swego jak siebie samego”? Czyli najpierw mamy kochać siebie i to chyba bezgranicznie, a dopiero potem bliźniego swego. Czy nie można tego przełożyć na zdradę czyli nie zdradzę bliźniego swego jak siebie samego?

Czas wybaczenia

Skoro już uznałam się za winną zdrady wobec siebie i odpowiedzialną za swój obecny los to teraz najwyższa pora wybaczyć sobie „grzechy” przeszłości. Czas zrozumieć, że naprawdę mój los należy tylko do mnie i że tylko ode mnie zależy co zrobię z resztą mojej ziemskiej wędrówki. Wierzę w to głęboko, a wiara potrafi zdziałać niebywałe cuda. Życie ludzkie może odmienić się w ciągu jednej chwili, potrzebuje tylko naszej zgody, ale żeby zaufać w nas samych, w naszą siłę, odwagę, w możliwości, które skrywa nasz umysł musimy odważyć się wziąć we własne ręce odpowiedzialność za nasze życie, pozwolić przemówić naszemu wewnętrznemu głosowi, wyciszyć się choć na chwilę ażeby usłyszeć i dostrzec nasze ukryte pragnienia. Czasami trzeba zwolnić, przestać się szamotać szczególnie jeśli nasze usilne zmagania nie przynoszą pożądanych rezultatów. Myślę, że każdy z nas wkracza w dorosłe życie z olbrzymim bagażem, który spakował mu ktoś inny. Najczęściej najwięcej w nim poczucia winy, niespełnienia czyichś oczekiwań, braku wiary we własne możliwości, braku wiary w siebie jako człowieka, kobiety, mężczyzny, a kiedyś rodzica. Postrzegamy świat jako pole bitwy, zakładamy z góry, że bez przelewu krwi nic nie osiągniemy lub wręcz odwrotnie nie potrafimy nawet obronić własnych praw, bo ktoś zapomniał nam powiedzieć, że takie właśnie posiadamy. Stajemy się agresorami bądź niewolnikami, zagłuszamy wyrzuty sumienia, poczucie winy, uczucie pustki i bezsensu życia.
Ja już sobie wybaczyłam i to największy cud jaki mógł mi się przytrafić. Teraz muszę już tylko dbać aby znowu nie nagrzeszyć przeciwko sobie i bliźniemu. Wierzę, że zachowam czyste sumienie jeśli będę żyła zgodnie z moją listą przykazań i w każdej sferze mojego życia będę kierowała się czystymi intencjami. Jak to wspaniale czuć się wolnym od poczucia winy, nie unikać własnego odbicia w lustrze, spojrzeć na świat bez lęku przed osądzaniem. Od teraz nie patrzę w przeszłość, nie planuję przyszłości, żyję tym co tu i teraz, bo teraz moje życie nabiera kolorów, a moje skrzydła blasku. Myślę, że jeszcze nie raz wzbiję się na nich ponad przeciętność, poszybuję w ramionach miłości, jeszcze wszystko przede mną, bo zawsze jest czas na zmiany. Tylko najpierw muszę strzepnąć z nich kurz szarych, smutnych dni. Zaczynam żyć tak naprawdę, czuć i pragnąć jak jeszcze nigdy dotąd i wiem, że jestem tego warta, że ktoś może naprawdę pokochać mnie teraz taką jaką jestem.

„W prze­bacze­niu tkwi ma­gia, która uz­drawia. W prze­bacze­niu, które da­jesz, a zwłaszcza w tym, które uzyskujesz”.  Terry Goodkin

Renata Buczek

 

Ps.

Chcesz zadać pytanie lub wyrazić swoją sugestię? Napisz na dole w komentarzach swoją opinię…

Spodobał Ci się powyższy artykuł? Kliknij, że to lubisz lub podziel się nim ze znajomymi… ;)

 

Stań się częścią naszej społeczności - pomóż nam zmieniać Świat!

  • Justyna Tomczyk

    Uważam, że im szybciej ktoś się ocknie z tej zdrady tym lepiej. Niestety ale Ciebie spotkało traumatyczne przeżycie, ale już wiesz, że dla swoich dzieci i znajomych już zawsze będziesz szczera i otwarta. Człowiek uczy się na swoich doświadczeniach. trzymam kciuki :)

  • adam

    Witam!
    Też chciałbym żyć pełnią życia, korzystać ze wszystkich uroków życia tylko jest jeden problem nie do końca wiem jak żyć tu i teraz, łapać każdą godzinę, minutę sekundę życia. Proszę o jakieś wskazówki

  • http://www.facebook.com/renata.buczek.37 Renata Buczek

    Witam Adamie,
    Wiem, że to nie łatwe (również z autopsji), ale na początek trzeba zmuszać się aby dostrzegać każdego dnia jak najwięcej pozytywów, szukać tych nawet najdrobniejszych. Następny krok to wyrazić za nie wdzięczność, za wszystko, za zdrowe ciało, oczy, sprawne kończyny, gorącą kawę, słońce itd….
    Pozdrawiam i życzę powodzenia

  • http://www.facebook.com/kamil.s.jelinek Kamil Świeży Jelinek

    Świetny artykuł, tym bardziej że ostatnio mam dokładnie taki dylemat.

    Co do wewnętrznej pustki i braku pożądanych efektów, a jestem osobą która przecież doskonale wie czego chce. Tylko w pewnym momencie zdecydowałem się na zbyt wiele kompromisów, sam też popełniłem błąd. Ale jestem pewien że teraz trzeba zaufać sobie jeszcze raz i pozbierać się do kupy. Pozdrawiam!



Ta strona używa cookies. Więcej informacji

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

Zamknij

Może jeszcze jeden artykuł?
problemy
Jak pokonywać przeszkody i radzić sobie z problemami?

Jak pokonywać przeszkody i radzić sobie z problemami? Każdy dzień to lekcja. Tu nie wchodzą w grę wagary, czy usprawiedliwienia napisane ...

Close