Pogódź się z przeszłością, by nie psuła ci teraźniejszości [felieton]

przeszłośćCzy zdarzają się wam takie dni, kiedy wszystko jest w porządku, a potem nagle się psuje?
Choć na zewnątrz nic się nie zmieniło, w środku czujemy się zupełnie inaczej. Stało się coś, czego nie potrafimy nazwać i nagle zapadamy się głęboko w siebie. Trudno powiedzieć, co wytrąciło nas z równowagi. Jakiś odgłos. Zapach. Przypadkowe zdanie. Coś tak błahego wystarczy, żebyśmy znów znaleźli się w swoim prywatnym piekle cierpienia, strachu i rozpaczy. Wszystko dzieje się tak szybko, że człowiek nawet nie wie, jak tam trafił. A czasem ma się wrażenie spadania w zwolnionym tempie, którego nie da się powstrzymać.
Co wywołuje taką reakcję? Każdy jest wyczulony na coś innego, szczególnie ci, którzy w dzieciństwie byli wykorzystywani albo zaniedbywani w ten czy inny sposób. Mnie wystarczy taka błahostka jak zapach kredy i kartony mleka. Widok małych składanych krzesełek, podobnych do tych, na których siedzieliśmy w pierwszej klasie. Płacz dziecka w sklepie. Widok rozgniewanego rodzica, ciągnącego malucha przez parking.
Czasami każda z tych rzeczy może wytrącić mnie z równowagi. Nagle czuję się przerażona i samotna, tracę kontakt z rzeczywistością. Nazywam to nagłym atakiem dzieciństwa. W mgnieniu oka przestaję być dorosłą, poukładaną osobą. Staję się bezbronna i przestraszona, i nie rozumiem dlaczego. Pewien terapeuta, który kiedyś pracował z weteranami wojny w Wietnamie, powiedział mi, że dorośli, którzy jako dzieci byli wykorzystywani lub zaniedbywani, mogą cierpieć na stres pourazowy. Przez lata nosimy w sobie krzywdy z dzieciństwa, które, niczym odłamki, torują sobie drogę wewnątrz ciała, żeby się z niego wydostać.

Dawniej potrzebowałam wielu dni, żeby wrócić do stanu równowagi. W tym czasie chodziłam do pracy, gotowałam obiad, bawiłam się z dzieckiem i usiłowałam normalnie funkcjonować, chociaż w środku czułam się tak, jakbym była na skraju załamania nerwowego. Jeszcze jedna kropla, a dzban goryczy przelałby się i zostałaby ze mnie tylko kałuża łez. Dzieciństwo odciska piętno na każdym z nas. Większość ludzi wyniosła z tego okresu kilka ran – na tyle małych, że rzadko są podrażniane, a potem łatwo i szybko się goją. Inni mają psychikę przypominającą krajobraz księżycowy pełen głębokich kraterów, pozostawionych przez chorych psychicznie krewnych lub nauczycieli, przemoc domową albo rękoczyny i furię rodziców, którzy jako dzieci też byli przez kogoś wykorzystywani lub zaniedbywani.
Poważne sprawy rzadko zbijają nas z nóg. Poważne sprawy można dostrzec z daleka i ich uniknąć. Jeśli widzisz lub słyszysz nadjeżdżający pociąg, schodzisz z torów i trzymasz się od niego z daleka. To drobiazgi wbijają cię w ziemię. To, czego nie zobaczysz, póki nie spojrzysz w lusterko wsteczne.

Pewnego dnia jak zwykle wjechałam do garażu. Mój mąż, który stał na podjeździe, powiedział, żebym przestawiła odrobinę samochód. Usłuchałam. Ale ciągle mu coś nie pasowało.
– Nie, jeszcze trochę – nalegał.
Mogłam się uśmiechnąć i przestawić wóz albo wręczyć mu kluczyki, żeby sam perfekcyjnie zaparkował. Zamiast tego poczułam, jak ogarnia mnie nagła furia, jakby podpalił króciutki lont ogromnej bomby. BUM! Nagle znów byłam dzieckiem. Dlaczego muszę być idealna? Dlaczego nigdy nie jestem dość dobra? Po co ja w ogóle się staram? Ale zamiast wybuchnąć, zwykle tłumię wściekłość. Zamiast krzyczeć i wściekać się, zamykam się w sobie i płaczę. To stare łzy. Czuję, że płyną z innego źródła w moim wnętrzu. Boli mnie twarz, pulsują mi zatoki, a po wszystkim muszę iść spać. Incydent z samochodem? Po kilku godzinach udało mi się odnaleźć w pamięci sytuację, z którą mi się skojarzył. Stoję na podjeździe rodziców. Tata chce, żebym pomogła mu wstawić telewizor do jego kombi. Telewizor jest ciężki i nieporęczny, a ja nie wiem, jak zdaniem taty mam go przenieść i wcisnąć w niewielką przestrzeń, którą mi wskazał. Chwytam za swoją połowę telewizora i wsuwam go do samochodu. On każe mi przesunąć go do tyłu. Jak to do tyłu? Nie wiem, czego ode mnie oczekuje. Wtedy zaczyna na mnie krzyczeć. Mój tata albo milczał, albo krzyczał. Nie wiem dlaczego, ale błyskawicznie przechodził od opanowania do wściekłości. Jego furii niemal zawsze towarzyszyły te słowa:
– Cholera jasna, co z tobą jest nie tak? Czy ty nic nie umiesz zrobić tak, jak trzeba?
Wykrzyczał je wtedy na podjeździe, trzymając telewizor. Nie mogłam go puścić i odejść, więc stałam tam, a tata się na mnie wyżywał. Ani razu nie usłyszałam przeprosin. Nigdy nie przyznał, że ma zły dzień albo gorszy moment.
Z czasem nauczyłam się wychodzić z dołka. Najpierw trzeba zauważyć, że się w nim utknęło. Oto mój sygnał ostrzegawczy: kiedy moje emocje nie pasują do bieżących wydarzeń, wiem, że chodzi o dzieciństwo. Nauczyłam się zatrzymywać ten moment, zupełnie jakbym wcisnęła przycisk „pauza” na filmie. Wtedy mówię sobie: „Zaraz, zaraz. Czy to jest reakcja na to, co dzieje się teraz, czy chodzi o przeszłość? Nie potrafię zmienić przeszłości. Ale zmieniając swoją reakcję na jej okruchy, mogę zmienić teraźniejszość”.
Pewien terapeuta pokazał mi świetną metodę obrony przed atakami dzieciństwa. Weź kartkę papieru. Wypisz na niej dowody na to, że jesteś dorosły i radzisz sobie z życiem. Zapisz swój wiek, poziom wykształcenia, tytuły naukowe, stanowisko pracy, umiejętności, takie jak prowadzenie samochodu i wychowywanie dzieci. Zapisz, że możesz głosować i robić inne rzeczy, które robią dorośli ludzie. Kiedy poczujesz, że balansujesz nad przepaścią, wyjmij tę kartkę i przeczytaj ją. Zakorzeń się w teraźniejszości, skoncentruj się na dorosłej osobie, którą jesteś dziś, zamiast na dziecku, którym byłeś kiedyś. To pomoże ci odzyskać grunt pod nogami. Na drugiej stronie kartki zapisz namiary na swoją ekipę ratunkową. Wymień przyjaciół, do których możesz zadzwonić w chwili kryzysu, żeby pomogli ci wyjść z dołka. Wybierz najbliższych ci ludzi, tych, którzy kochają cię najbardziej, takim jakim jesteś. Ludzi, którzy nie przestraszą się twojej ciemnej strony. Ludzi, którzy pomogą ci wydostać się na powierzchnię. Zmiana sposobu myślenia o sobie wymaga pracy, ale jeśli ci się to uda, wszystko w twoim życiu zmieni się na lepsze – zwłaszcza najintymniejsze związki. Jeśli nie podejmiesz się tego trudnego zadania, wciąż będziesz się borykać z przeszłością i odnajdywać najgorsze cechy swojej mamy i swojego taty w każdym partnerze. Dzięki zmianie sposobu myślenia nie pozbędziesz się ran z dzieciństwa, ale przestaniesz je rozdrapywać. Moi przyjaciele z terapii opowiedzieli mi taką historię:
Pewnej nocy pijak wychodzi z baru i w drodze do domu wpada w głęboką dziurę na drodze. Nie potrafi się z niej wydostać. Jakiś przechodzień wrzuca do środka Biblię, cytuje werset z Pisma Świętego, żeby dodać uwięzionemu nadziei i odchodzi. Terapeuta zatrzymuje się i próbuje pomóc pijakowi zrozumieć, dlaczego w ogóle wpadł do tej dziury. W końcu jego krzyki słyszy zdrowiejący alkoholik.
– Czy możesz mi pomóc? – woła mężczyzna z rowu.
– Pewnie! – odpowiada trzeźwy i wskakuje do środka.
Pijak wrzeszczy:
– O nie, teraz obaj utknęliśmy w tym rowie!
Trzeźwy uśmiecha się i odpowiada:
– Nie martw się. Już tu byłem. Wiem, jak się stąd wydostać. Wyjdziemy razem. Nie chodzi tylko o to, żeby omijać tę dziurę z daleka. Ani o to, żeby szybciej się z niej wydostawać. Chodzi o to, żeby ją zasypać, tak by już nikt do niej nie wpadł. Czym można ją wypełnić? Bogiem. Innymi słowy, miłością: miłością do siebie, miłością do innych, miłością do Boga. Kiedy ostatni raz wydostałam się z dołka pod tytułem: „Nie jestem dość dobra”, modliłam się: „Jak mam uwierzyć w to, że jestem dość dobra?”. W głębi duszy usłyszałam cichą odpowiedź: „Pomagaj innym uwierzyć w to, że oni są dość dobrzy”.

 

Na podstawie Reginy Brett „Bóg nigdy nie mruga

 

Ps.

Chcesz zadać pytanie lub wyrazić swoją sugestię? Napisz na dole w komentarzach swoją opinię…
Spodobał Ci się powyższy artykuł? Kliknij, że to lubisz lub podziel się nim ze znajomymi… ;)

Stań się częścią naszej społeczności - pomóż nam zmieniać Świat!

  • http://podamwkrotce.pl/ PoCoMiNick

    Niesamowicie trafiony artykuł. Właśnie znajduję się w takim „ataku dzieciństwa”. Ekspedientka w sklepie zignorowała moje miłe słowa i grunt rozsypał mi się pod nogami. Jednak problem w tym, że nie potrafię „zidentyfikować” źródła w przeszłości – na pewno ma to związek z odrzuceniem mnie przez moją „matkę”. Ale nie wiem konkretnie co tak boli… cóż, może i przyjdzie czas, że to sobie uświadomię. Chciałbym Pani bardzo podziękować za ten tekst. Choć serce boli mnie dalej, poczułem się odrobinę lepiej. Będę następnym razem próbował z tą listą rzeczy, które dowodzą mojej dorosłości! Pozdrawiam, Kamil



Ta strona używa cookies. Więcej informacji

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

Zamknij

Może jeszcze jeden artykuł?
Enneagram
Znasz już swój typ osobowości i charakteru? – Poznaj Enneagram

Słowo Enneagram pochodzi od połączenia dwóch greckich słów „ennea” oznaczającego „dziewięć” oraz „gram” oznaczającego „znak”. Enneagram jest nauką próbującą scharakteryzować ...

Close