O latarni, która pragnęła zostać łódeczką

łódkaNie tak dawno temu nad brzegiem błękitnego, bezkresnego morza stała sobie samotna latarnia. Latarnia jak to latarnia co noc rozświetlała otchłań morza dając żeglarzom wskazówkę jak bezpiecznie dotrzeć do portu. I co noc kiedy cały świat zasypiał, a na morzu migotało światło księżyca i majaczyły sylwetki przepływających statków latarnia marzyła jakby to było cudownie być małą łódeczką.

Jej życie na lądzie wydawało się takie nijakie, była światłem, i co w tym wielkiego? A taka łódeczka ma tyle przygód, jej praca jest tak potrzebna, ludzie ją podziwiają i tyle może zobaczyć w życiu. Och szkoda, że musi być tylko latarnią. Ile by dała aby pożeglować w siną dal. To musi być wspaniałe życie – myślała. A że marzenia wypowiedziane z ogromną mocą w pełnię księżyca zawsze się spełniają niebawem do portu przybiła żaglówka, która zmęczona wieloletnią tułaczką zapragnęła odpocząć.

Pomysł zamiany z latarnią bardzo przypadł je do gustu. Będzie mogła nadal przebywać w otoczeniu morskich fal, słuchać śpiewu mew, wdychać zapach morza, a praca latarni wydała jej się bardzo lekka i tak niezbędna, gdyż dobrze wiedziała jak ważne dla żeglugi są światła morskich latarni i ile to już razy uratowały jej życie w czasie nocnych sztormów. Czy może być piękniejszy kres życia dla prawdziwego wilka morskiego?

Nareszcie przyszedł wymarzony dzień, latarnia zaczęła swoje nowe życie, życie pełne pasji, przygód, cudownych podróży. Ach ile miała pomysłów, ile rzeczy musiała zobaczyć, doświadczyć. Była niezwykle podekscytowana. Wyruszyła na przygodę wcześnie rano, razem z pierwszymi promieniami słońca. Jak cudownie tak kołysać się wśród fal, woda unosi i pcha coraz dalej. Spokój i cisza. Latarnia przez cały dzień napawała się urokami nowego życia.

Kiedy słońce zaczęło powoli chować się za horyzontem, postanowiła powrócić do portu, ale okazało się, że nigdzie nie może dostrzec światła, czyżby nieświadomie odpłynęła tak daleko. Co teraz robić, w którą stronę płynąć? Wraz z pogłębiającymi się ciemnościami zaczął zrywać się coraz silniejszy wiatr. Miotana na boki wciąż wzbierającymi falami wpadła w panikę. Co będzie jak rozbije się na skałach, przecież nawet nie wie gdzie jest, nie ma żadnej mapy, nie umie posługiwać się kompasem, nie ma żadnego doświadczenia w żeglowaniu. Och żeby tylko zobaczyła światło latarni, jak mogła być tak nieostrożna. Zapadła noc, a ona samiuteńka, bezradna na szalejącym morzu. Noc na morzu była długa, ciężka i pełna napięcia. Wiatr i fale wydawały tak ponure dźwięki, a woda tak ciemna i straszna, że latarni wydało się jakby otaczały ją jakieś złowrogie stwory o czarnych, nieprzeniknionych oczach.

Kiedy nastał ranek morze znowu wydało się przyjazne, a promienie słoneczne wymazały nocne wspomnienia. Latarnia postanowiła jednak, że dla własnego bezpieczeństwa i aby uniknąć nocnych nieprzyjemności na morzu musi zaznajomić się z mapami i nauczyć posługiwać kompasem. Nauka i podróżowanie tak ją pochłonęły, że zupełnie zapomniała kim jest w rzeczywistości, zapomniała, że tak naprawdę jest latarnią, światłem, które oświetla drogę żeglarzom. Teraz była łódeczką i co wieczór z utęsknieniem wypatrywała światła latarni. Dobrze wiedziała jak ważne jest dla jej bezpieczeństwo. Gdyby nie latarnie morskie już pewnie nie raz rozbiłaby się o przybrzeżne skały.

I tak mijały kolejne lata. Były radości i smutki, czasami śmierć zaglądała w oczy i wtedy mała łódeczka rozmyślała jak to cudownie byłoby być latarnią morską. Ona to ma dopiero życie, morze, cudowne zapachy i widoki, podziw i radość jakie wywołuje wśród żeglarzy. Stoi sobie bezpiecznie i nie musi zmagać się ze sztormami i wiatrem. I to jej światło jakie jest piękne. Ach jaka szkoda, że ona nie może być latarnią…

Jaki wniosek z tego wyciągniesz? ;) Jestem ciekawa Twojej opinii.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Renata Buczek

 

Ps.

Chcesz zadać pytanie lub wyrazić swoją sugestię? Napisz na dole w komentarzach swoją opinię…
Spodobał Ci się powyższy artykuł? Kliknij, że to lubisz lub podziel się nim ze znajomymi… ;)

Stań się częścią naszej społeczności - pomóż nam zmieniać Świat!



Ta strona używa cookies. Więcej informacji

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

Zamknij

Może jeszcze jeden artykuł?
nigdy się nie poddawaj
Jeszcze w zielone gramy…

Utwór „Jeszcze w zielone gramy” autorstwa Agnieszki Osieckiej jest ostatnio dla mnie ogromnym źródłem inspiracji i takiego zdrowego optymizmu. Chciałabym ...

Close